Pruszowice: Raj dla wędkarzy

    Nieznany Nieznana

Pruszowice: Raj dla wędkarzy

Postprzez Bray » 15 lip 2008, 13:21

A cyklu w 50 dni dookoła Wrocławia

Pruszowice - raj dla wędkarzy

W Pruszowicach przybywa mieszkańców. Sołtys wsi szacuje, że od 2000 roku wprowadziło się ich około 300. W wiosce mieszka więc już prawie 600 osób i potrzeba dla nich jakiegoś centrum rozrywkowego.

Tym bardziej że mieszkańców będzie jeszcze więcej, bo niedługo rozpocznie się kolejna inwestycja deweloperska.
- Mamy już boisko, a przy nim plac zabaw. Stoi tam też malutka świetlica - opowiada sołtys Danuta Michalska. - Ale to jeszcze ciągle za mało. Chcielibyśmy postawić jakąś niedużą halę, gdzie można będzie uprawiać sport w zimie, w której byłyby też małe salki, np. komputerowa czy przytulna świetlica - planuje.

Na razie na boisku można pograć tylko w ciepłe dni. Chociaż jest już na nim bezpieczniej i ładniej niż kiedyś. Wszystko za sprawą ogrodzenia, które udało się postawić wspólnymi siłami gminy i wioski. Ta pierwsza dała pieniądze na materiał, a ta druga - sfinansowała robociznę.
- Pieniędzy gminnych poszło pięć razy więcej niż naszych, ale nie zostały zmarnowane - zapewnia pani sołtys.
- Płot ma dwie funkcje. Po pierwsze, młodzi kierowcy już nie wjeżdżają na teren boiska, by poćwiczyć szaleńczą jazdę samochodem. A po drugie, wszyscy wiedzą, że jak coś jest ogrodzone, to do kogoś należy i rzadziej wpadają ludziom do głowy chuligańskie pomysły - cieszy się.

Sołtys, zachęcona tym dobrym gestem, postanowiła więc pójść dalej i zaplanowała miejsce na wymarzone centrum sportowo-rekreacyjne.
Niestety, władze gminy uważają, że we wsi mieszka ciągle za mało ludzi, by była potrzeba zbudowania takiego miejsca.
- Są inne, ważniejsze potrzeby - rozkłada ręce zastępca wójta gminy Długołęka Mariusz Fedzin. - Na przykład kanalizacja, nad którą właśnie pracujemy. Jedyne, co na razie możemy zrobić, to pomagać w ulepszaniu i trosce o boisko - mówi.

Uważa też, że Pruszowice nie są poszkodowane. Przede wszystkim dlatego, że mają nowe i wyremontowane drogi. Dobra nawierzchnia jest na ul. Słonecznej, prowadzącej przez wieś, a także na nowej ulicy łączącej ją z Domaszczynem.
- Dla tej miejscowości, takie centrum rozrywkowe, to perspektywa kilkunastu lat. Oczywiście, jeśli sukcesywnie będzie tam przybywać ludzi - wyjaśnia zastępca wójta.

My znaleźliśmy dla wsi inne rozwiązanie. Na naszą prośbę pomoc mieszkańcom zadeklarował Jacek Bednarek, społecznik z Wrocławia, członek Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego.
Chętnie podpowie mieszkańcom, jak na centrum zdobyć unijną dotację.
- Zdobycie funduszy na takie nieduże centrum nie jest wielkim problemem. Przy odpowiednim zaangażowaniu wsi i naszej pomocy, powinno się udać - zachęca Bednarek. Już za kilka dni spotka się z panią sołtys. Trzymamy kciuki za powodzenie.

Domy czekają
W Pruszowicach ziemia nie jest droga, w porównaniu z innymi wsiami wokół Wrocławia. Sołtys Danuta Michalska wyjaśnia, że teraz na sprzedaż wystawione są dwie gminne działki. Obie mają po 10,5 ara i kosztują prawie 160 tys. złotych. To 150 złotych za metr kwadratowy. W internecie, w serwisie Gratka.pl, można znaleźć też oferty sprzedaży domów. Ich ceny wahają się od 4,5 do 6,5 tys. złotych za mkw. Nieruchomości mają od 150 do 200 mkw. Są też oferty sprzedaży ziemi. Działki mają od 900 do 8000 metrów kwadratowych. Ceny są jednak podobne. Chętni musieliby zapłacić około 250 złotych za metr.

Złapać i zjeść
Do Pruszowic można przyjechać po to, żeby tu zamieszkać, po to, żeby pospacerować po lasach, albo po to, żeby popląsać na dożynkach. Ale najwięcej wrocławian przyjeżdża tu na ryby. Głównym sprawcą tego, że w weekendy pruszowicka droga roi się od wrocławskich aut, jest Dariusz Wiktorek. Właściciel stawu hodowlanego i restauracji ma stanowiska dla 80 wędkarzy. Zapewnia, że ryb dla nich też wystarczy.
- Zapraszam amatorów karpia i amura - zachęca właściciel łowiska "Karpik". - Jeśli ktoś szuka miejsca na zorganizowanie imprezy, np. komunii czy imienin, też może to zrobić u mnie - opowiada i mówi, że w lokalu zmieści się 80 osób, a w plenerze nawet 300.
Godzina łowienia kosztuje u niego 1,5 złotego. Płaci się też za kilogram wyciągniętej z wody ryby: karp - 11 zł, a amur - 10 zł.

Handel Pruszowicami
Historia Pruszowic jest opowieścią o charakterze handlowym, w której wieś jest obiektem targów. Przez kolejne wieki przechodziła ona bowiem z rąk do rąk - nie byle jakich, bo zamożnych i o szlachetnym rodowodzie.

Najpierw należała do Hansa von Gafrona, szlachcica, którego ojcem był rycerz Nikolaus z Gawron. Obrotny Hans w 1592 roku ożenił się z Katarzyną Hellman, ale nie dane mu było przeżyć swojej żony. Zmarł pierwszy, a ta nie oddała się ascezie i oczekiwaniom na dołączenie do męża, ale zdecydowała się na kontynuowanie życia małżeńskiego z Georgiem Wilhelmem von Reinbabena.
Nowe układy rodzinne odbiły się na życiu wsi. W roku 1617 przeszła ona w ręce brata nowego męża Katarzyny - Wolfa Dietricha Reinbabena. Gospodarował on w Pruszowicach przez prawie pół wieku, ale wieś nie została w rękach jego rodu. Drogą kupna-sprzedaży przechodziła na własność kolejnych właścicieli: tajemniczego von Magiera, hrabiego Friedricha Wolfganga von Salischa i jego syna, którego żona, zostawszy wdową, odsprzedała Pruszowice księdzu.
Biskup Johann Moriz von Strachwitz, gdy kupował wieś, miał już w swoich rękach Kiełczów i Kiełczówek. W imieniu duchownego wsią zarządzał najmłodszy brat. Strachwitzowie władali wsią aż do 1945 roku.

Pruszowice były dość bogate i rozwijały się w miarę prężnie. W 1785 roku mieszkało w nich 121 mieszkańców - w tym 18 zamożnych gospodarzy. W 1845 roku we wsi żyły już 192 osoby. Wtedy większość z nich była wyznania ewangelickiego, katolików było tylko 21.
Pod koniec stulecia liczba ta wzrosła do 40.
W 1905 we wsi mieszkało 4 Polaków. W połowie XIX wieku zbudowano tu jednoklasową szkołę.
Dziś wieś ma około 600 mieszkańców. Ponad 300 osób wprowadziło się w ostatnich latach do nowo wybudowanego osiedla.

Wieś leży w malowniczych okolicach tuż za północno-wschodnią granicą Wrocławia.
Po zakończeniu II wojny światowej majątek rodziny Strachwitzów przeszedł na własność Skarbu Państwa, a jego właścicielem stała się Akademia Rolnicza, prowadząca w Pruszowicach Państwowe Gospodarstwo Rolne. Większość mieszkańców wsi , którzy osiedlili się po wojnie w Pruszowicach, znalazła tu pracę. Dziś na terenach PGR-u deweloperzy budują domy jednorodzinne. Powstało ich około 50.

http://wroclaw.naszemiasto.pl/w_50_dni_dookola_wroclawia/specjalna_artykul/649955.html
Strona miejscowości Długołęka - mojadlugoleka.blogspot.com
Avatar użytkownika
Bray
 
Posty: 817
Dołączył(a): 19 maja 2008, 15:32
Lokalizacja: Długołęka

Reklama

Powrót do Pruszowice



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników